15 czerwca: Beatyfikacja Czcigodnego Sługi Bożego Księdza Michała Rapacza

15 czerwca: Beatyfikacja Czcigodnego Sługi Bożego Księdza Michała Rapacza

Beatyfikacja Michała Rapacza, kapłana i męczennika
Kraków – Sanktuarium Bożego Miłosierdzia – 15 czerwiec 2024

Trzeba, aby wołanie o Boże miłosierdzie płynęło z głębi ludzkich serc (…) poszukujących niezawodnego źródła nadziei. Dlatego przychodzimy dziś tu, do łagiewnickiego sanktuarium, aby na nowo odkrywać w Chrystusie oblicze Ojca, który jest „Ojcem miłosierdzia oraz Bogiem wszelkiej pociechy” (por. 2 Kor l, 3).

1. Moi drodzy Bracia i Siostry, tak rozpoczął swoją homilię św. Jan Paweł II 17 sierpnia 2002 r., podczas uroczystości poświęcenia tego sanktuarium, które określił jako szczególne miejsce wybrane przez Boga dla szerzenia łaski Jego miłosierdzia. To z tego miejsca, orędzie św. Faustyny Kowalskiej, apostołki Bożego miłosierdzia, promieniuje nadzieją i pocieszeniem na cały naród polski i cały świat. Dlatego cieszę się, że mogę być tutaj razem z wami z tej tak bardzo uroczystej okazji.

Dzisiaj, w kontekście zakończenia Kongresu Eucharystycznego, celebracji sakramentu, który jest wielkim darem Bożego Miłosierdzia, do szeregu świętych i błogosławionych, którzy zaszczycili Kościół krakowski od czasów św. Stanisława, dodajemy świadectwo Michała Rapacza, kapłana i męczennika. Jego dzisiejsza beatyfikacja jest znakiem pocieszenia od Boga, w czasach naznaczonych ranami zadanymi przez przemoc i wojnę toczącą się w wielu częściach świata, a nawet niedaleko stąd.

2. Człowiekowi potrzebującemu miłosierdzia, pocieszenia i nadziei Bóg nie tylko składa obietnicę, ale wielokrotnie ją ponawia. W Jezusie Chrystusie, Odkupicielu człowieka, potwierdzenie tej obietnicy dobra odbija się echem w każdym zakątku ludzkiej historii i zachęca człowieka, aby się nie lękał. Z tego powodu nie ma fragmentu Pisma Świętego, który lepiej interpretowałby i komentował fragment Ewangelii Mateusza, który właśnie usłyszeliśmy – Niech wasza mowa będzie: „Tak, tak; nie, nie” – niż to, co święty Paweł pisze w drugim liście do Koryntian: Syn Boży, Chrystus Jezus, Ten, którego głosiliśmy wam (), nie był „tak” i „nie”, lecz dokonało się w Nim „tak”. Albowiem ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są „tak” w Nim. (2 Kor 1,19-20).

Za każdym razem, gdy celebrujemy Eucharystię, na nowo przeżywamy „tak” Jezusa Chrystusa, który oddał swoje życie za nas i za wszystkich. Wchodzimy – używając słów św. Pawła, głoszonych podczas tej liturgii – „w komunię”, „w łączność” z Jezusem, który ofiaruje się za nas. Dlatego Eucharystia jest sakramentem miłosierdzia, ponieważ nieustannie przypomina nam, że Bóg okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami (Rz 5, 8). Jeszcze zanim mogliśmy okazać się godni Jego darów, Bóg dał nam w darze całego siebie. W tym kontekście nabierają słusznego znaczenia słowa papieża Franciszka, który powiedział: Eucharystia nie jest nagrodą dla dobrych, ale jest mocą dla słabych, dla grzeszników. Jest przebaczeniem, jest wiatykiem, który nam pomaga iść, wędrować (Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, 4 czerwca 2015 r.).

Posileni Chlebem Eucharystycznym, my również możemy wypowiadać nasze „tak”, które jest wyborem życia chrześcijańskiego, zobowiązaniem do dokonywania wyborów radykalnych, odważnych, być może nawet niewygodnych. Możemy wypowiadać nasze „tak”, które na zło odpowiada dobrem (por. Rz 12, 21), stając się w ten sposób budowniczymi pokoju i przyjmując ideały tego wysokiego wymiaru życia chrześcijańskiego, który ukazują nam święci swoim świadectwem. Możemy wypowiadać nasze „tak”, szlachetnie i hojnie służąc najmniejszym, ubogim, zepchniętym na margines, ostatnim i bezbronnym. Wyznawcy Chrystusa adorują Eucharystię, ponieważ wiedzą, że bez niej życie jako chrześcijanie jest niemożliwe: Eucharystia jest miłością, która jest nam dana, ponieważ tylko w ten sposób możemy kochać Boga i bliźniego całą naszą osobą.

3. Chociaż dotyczy to wszystkich chrześcijan, to właśnie do młodych tu obecnych, pragnę skierować szczególne pozdrowienie, które jest zarazem zachętą, abyście całym sobą przyjęli Ewangelię Jezusa, tak jak to uczynił błogosławiony ksiądz Michał Rapacz. W ciągu niewielu, ponad 40 lat swojego życia, dojrzała w nim największa mądrość: umiejętność rozeznawania, komu oddać całego siebie. Oby tak było i z wami. Hojna odpowiedź na powołanie chrześcijańskie jest zawsze odpowiedzią na wezwanie do świętości, które Bóg kieruje do każdego mężczyzny i każdej kobiety na świecie.

Poprzez Eucharystię, którą sprawował codziennie, rozpoznajemy w kapłańskim „oto jestem” błogosławionego księdza Michała Rapacza echo „tak” wypowiedzianego przez Jezusa Chrystusa. Dla proboszcza z Płok Eucharystia była fundamentem jego życia jako człowieka Boga. Szerzenie miłości do Chrystusa obecnego w konsekrowanym Chlebie było dla niego jedynym skutecznym lekarstwem na ateizm, materializm i wszystkie te światopoglądy, które zagrażają godności człowieka. Z daru Jezusa na ołtarzu nasz nowy Błogosławiony czerpał największą miłość, czerpał miłość, która nie pozostaje sparaliżowana w obliczu nienawiści, przemocy i wszystkiego, co wywołuje strach; miłość pasterza dusz, dla której trwał zdecydowanie przy swoim postanowieniu: Jestem gotów oddać życie za moje owce.

Błogosławiony ksiądz Michał odczuwał nieustanną potrzebę pogłębionego życia duchowego. Z celebracji Mszy św. i adoracji Najświętszego Sakramentu czerpał wewnętrzną siłę i energię, zdolną przemieniać życie i świat, codzienność i historię. Była to ta sama głęboka duchowość, dzięki której przenosił do tajemnicy Jezusa w Eucharystii wydarzenia i ludzi, których spotkał i poznał. Każdego wieczoru – jak mówią nam dokumenty i świadectwa – udawał się do kościoła, stawał przed tabernakulum, kładł się na ziemi krzyżem, i tam Status animarum, „wykaz parafian” stawał się jego modlitewnikiem, poprzez który polecał Bogu po kolei poszczególne rodziny i osoby swojej wspólnoty. Ksiądz Michał Rapacz uczy nas, że Eucharystia jest nie tylko źródłem dobra, ale także jego spełnieniem, ponieważ staje się przystanią każdego ludzkiego niepokoju, każdego poszukiwania człowieka i jego każdej potrzeby. Oddawanie czci Eucharystii oznacza również i to: oddanie Jemu, Jezusowi Chrystusowi, całego siebie i wszystkiego tego, co w tym momencie potrzebuje doświadczyć Jego wyzwalającej i przemieniającej mocy.

4. Drodzy bracia kapłani, pozwólcie, że mówiąc o darze Eucharystii i świadectwie naszego nowego Błogosławionego, zwrócę się teraz bezpośrednio do was. Również u źródeł naszej posługi leży odpowiedź „tak” na powołanie, które otrzymaliśmy. Jak pisał papież Karol Wojtyła: każde powołanie kapłańskie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka. Każdy z nas kapłanów doświadcza tego bardzo wyraźnie w całym swoim życiu. (Dar i tajemnica, Wydawnictwo św. Stanisława, Kraków 1996, s. 1.)

Pan nieustannie ponawia to pierwsze wezwanie i nieustannie prosi nas, abyśmy odpowiedzieli tym samym „tak”, co na początku. Ponawia je, gdy codziennie każe nam brać chleb i kielich naszymi rękami i kładzie na naszych ustach Jego słowa wypowiedziane w Ostatniej Wieczerzy. Michał Rapacz, kapłan krakowski, tak jak większość z was tutaj obecnych, pokazuje nam, że ten gest i te słowa nie są tylko wyrazem naszej pracy: są prawdą naszego życia, ofiarowanego z miłości do Chrystusa i naszych sióstr i braci. Nasz nowy Błogosławiony zachęca nas do wiary w moc Eucharystii, jedynej, dzięki której każdy z nas może stawać się z każdym dniem coraz bardziej, takim jakim on był pasterzem według Serca Chrystusa, wiernym i szlachetnym świadkiem Ewangelii aż do ofiary z własnego życia, jak słyszeliśmy w Liście Apostolskim Papieża Franciszka, na mocy którego Ksiądz Rapacz został wyniesiony do chwały ołtarzy. Wierni, nasze wspólnoty, cały Kościół potrzebuje naszego „tak”, naszej gotowości do dostosowania naszego życia do tajemnicy, którą celebrujemy na ołtarzu.

5. Drodzy Bracia i Siostry, dzisiejszy dzień jest dla Polski dniem pokrzepienia i nadziei. Papież Franciszek napisał w bulli ogłaszającej nadchodzący Jubileusz: Najbardziej przekonujące świadectwo tej nadziei dają nam męczennicy, którzy niezachwiani w wierze w zmartwychwstałego Chrystusa, byli w stanie wyrzec się życia tu na ziemi, aby nie zdradzić swego Pana (Spes non confundit, 20).

Pozwólmy, aby i nami zawładnęła wiara i miłość męczennika księdza Michała Rapacza usque ad effusionem sanguinis, a w ten sposób zostanie ożywione nasze zaufanie do Jezusa Chrystusa, Zbawiciela świata. Czekający nas Rok Jubileuszowy, który będzie jak obfite wylanie Bożego Miłosierdzia na ludzkość, niech otwiera radość tego dnia na doświadczenie prawdziwej nadziei, doświadczenie tak wielkie, jak cały świat.

Błogosławiony księże Michale Rapacz, módl się za nami! Amen.

Kard. Marcello Semeraro
Prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych

ks. Michał Rapacz urodził się 16 września 1904 r. w Tenczynie. W 1926 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej, a pięć lat później przyjął święcenia kapłańskie. Jego pierwszą parafią była parafia w miejscowości Płoki koło Trzebinii. W 1933 r. został wikariuszem w Rajczy. Przez cztery lata opiekował się KSMM (Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej) i innymi grupami duszpasterskimi. W 1937 powrócił do Płok jako administrator parafii. Gdy po wybuchu wojny Armia Czerwona zajęła powiat chrzanowski, ks. Michał Rapacz stał się celem ataków ze strony komunistycznych władz. Próbowano nakłonić go do opuszczenia Płok, jednak pomimo pogróżek nie opuścił swojej parafii. W nocy z 11 na 12 maja 1946 r. na plebanię wtargnęła kilkunastoosobowa komunistyczna bojówka. Odczytali ks. Rapaczowi wyrok śmierci, a następnie wywieźli go do oddalonego o około kilometr lasu, gdzie został zamordowany.

Dekret w sprawie włączenia ks. Michała Rapacza do grona błogosławionych Kościoła katolickiego papież Franciszek zatwierdził na początku roku, 24 stycznia. W lutym ogłoszono termin beatyfikacji.